Jeżeli jesteście spragnieni emocji i atrakcji, to wybierzcie się na wycieczkę w Góry Stołowe.
Po pierwsze niedaleko.
Po drugie adrenaliny dodaje spacer po Błędnych Skałach.
Po trzecie można cofnąć się w czasie i w starej chacie upiec chleb.
Po czwarte można uzupełnić deficyt kaloryczny jedząc własnoręcznie upieczony chleb ze smalcem (pyyyycha!)
Po piąte można poczuć się znowu dzieckiem w Muzeum Zabawek.
Po szóste - nawodnić się w Parku Zdrojowym.
Po siódme - poczuć lęk oglądając gigantyczne dinozaury w Karłowie.
Po ósme - zrelaksować przy kominku w przytulnym schronisku.
Po dziewiąte poznać czym trudnił się bednarz, kaletnik i … w Muzeum Rzemiosł.
I po dziesiąte wspólnie spędzić czas podczas przygotowywania posiłków, gry w nogę, bilard i karty.
W dniach 11-13 maja Jolanta Knysz i Anna Dancewicz wspierane przez dzielnych mężczyzn pana Jacka Osucha i pana Juliana Pabicha, zabrały swoje dziatki z klas wychowawczych III ga i III gb na wycieczkę krajoznawczą, której celem była nie tylko edukacja ale przede wszystkim wspólne spędzenie czasu przed rozstaniem. Wszak nasze dziatki dzielnie rosły, rosły, aż wyrosły i kończą gimnazjum. Niedługo przyjdzie czas pożegnania, więc na koniec warto wspólnie przeżyć coś, co długo będziemy wspominać.
Naprawdę warto było!!!
- Zwiedzić Muzeum Dinozaurów w Karłowie. Niewidomi mogli dotykać eksponaty i w końcu wyobrazić sobie wielkość tych zwierząt.
- W Muzeum Rzemiosł w Kudowie Zdrój kustosz prezentował stare zawody, wszystkiego można było dotknąć.
- W Muzeum Zabawek można było wysłuchać opowieści o historii zabawek, zobaczyć czym bawili się nasi rodzice i dziadkowie.
- Furorę zrobił skansen Kultury Ludowej Podgórza Sudeckiego w Pstrążnej. Jest to prawdziwa podróż w czasie. Zapach starej wiejskiej chaty, rozpalony piec, bielone ściany, łóżko nakryte bieluchną pierzynką, malowane szafy, gliniane dzbany i etnograf Krzysztof Chilarski o niebywałej zdolności snucia opowieści o życiu naszych pradziadów.
Wszyscy mogli poznać sposób wyrabiania ciasta chlebowego. Ręce dzieciaków poznały co to trud pieczenia chleba.
Miło było popatrzeć jak pajdy świeżego, jeszcze ciepłego chleba znikały z wiklinowego kosza. Wszystkie brzuszki były syte i szczęśliwe. Nikt nie myślał o trzymaniu linii.
- Spacer po Błędnych Skałkach był wybitnie emocjonujący. Super trening orientacji przestrzennej dla niewidomych i słabowidzących. Wąskie kładki, niskie stropy, ciasne szczeliny. Wszystko trzeba pokonać. Spacer po górach – droga pełna wystających korzeni i głazów. Ileż satysfakcji i dumy po przejściu tej trasy!!!
- Wspólne wieczory w schronisku - przy kominku można się zrelaksować. Dla tych, którzy mają nadmiar energii jest boisko do nogi.
Opiekunowie mieli co robić: pan Pabich nadzorował przygotowywanie posiłków i smażył pyszną jajecznicę, pani Dancewicz stała na bramce tudzież grała w obronie oraz udzielała instrukcji mycia naczyń, pani Knysz kierowniczka wycieczki, pilnowała porządku i koordynowała wszelkie działania, pan Osuch wspierał niewidomych na trudniejszych odcinkach górskich spacerów. Wieczory były bardzo wesołe: panowie rywalizowali podczas gry w bilard.
Było wspaniale. Wspomnienia zostaną na długo. Szkoda tylko, że to nasza ostatnia wycieczka.
Jolanta Knysz i Anna Dancewicz
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
